środa, 14 października 2009
Like Julie.
Sumienną blogerką nie jestem, ale od czasu do czasu coś skrobnę. W zasadzie teraz powinnam oglądać Dr House'a, a potem spróbowć zagłębić się w lekturze Makbet, ew. pouczyć się historii, ale who cares? Jestem świeżo po Galeriankach i Julie&Julia. Mówię o filmach, rzecz jasna. Pragnę zająć się tym drugim, obejrzanym dziś w Atlantiku wspólnie z Maćkiem. Seans był spontaniczną decyzją. W rolach głównych wystąpiły Meryl Streep i Amy Adams (znana z Zaczarowanej, mmm). Film pozytywny, motywujący do życia. Trzeba poszukiwać siebie i odnajdywać przyjemność w tym, co robimy. Należy wyznaczać sobie cele i wytrwale dążyć do ich spełnienia. Myślę, że takie było przesłanie owego filmu. Julie sumiennie pisała bloga (na blogspocie, tak!) o gotowaniu. Jej codzienne notki zmotywowały mnie do napisania tej dzisiejszej. Cóż, jestem dziewczyną poddającą się wpływom. Pisanie ogólnie (raz bardziej, raz mniej) sprawia mi przyjemność. Cieszę się, choć dobrze wiemy, że jestem leniwą i niesumienną istotą.
czwartek, 1 października 2009
Knock, knock.

Zaczęła się jesień. Długie, zimne, jesienne wieczory. Marznę, nawet w domu. Jeśli dorywam coś słodkiego (+owoce!), od razu zjadam. Muzyka niesie ukojenie... Świat nieziemskich i tych bardziej przyziemnych dźwięków. Tak, Lenka jest świetna na taką porę dnia, gdy za oknem się ściemnia. Siedzę na górze. Po obu stronach okna, zza których widać pasy błękitu i zarysy drzew. Wciąż spoglądam, piękny widok. Komputer uzależnia. W moim przypadku, to chęć korespondencji z ludźmi, posłuchania muzyki. Też bym chciała... pisać teksty, komponować.
Eh, geografia może człowieka wykończyć. Zajęcia dwa razy w tygodniu, stres przed przepytaniem z lekcji i mapy. Dodatkowo zgłosiłam się na olimpiadę. To się nazywa spontaniczność. Motywem przewodnim są Bałkany. No to się urządziłam. Mogłabym się wycofać... Mój zapał jest raczej słomiany, ale trzeba będzie w końcu się za to wziąć. Mam nadzieję, że coś z Dusią zdziałamy i przebijemy punktacją brata Aliszi. Weekend poświęcamy historii. Coś mi się wydaje, że znowu czeka nas wieczór z miętą i muzyką. Cudownie. Ja sama zmobilizować się nie potrafię, a do nauki zabieram się właśnie późną porą, a i tak nic z tego nie wychodzi.
Cholerna ja. ^^
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
