środa, 14 października 2009

Like Julie.

Sumienną blogerką nie jestem, ale od czasu do czasu coś skrobnę. W zasadzie teraz powinnam oglądać Dr House'a, a potem spróbowć zagłębić się w lekturze Makbet, ew. pouczyć się historii, ale who cares? Jestem świeżo po Galeriankach i Julie&Julia. Mówię o filmach, rzecz jasna. Pragnę zająć się tym drugim, obejrzanym dziś w Atlantiku wspólnie z Maćkiem. Seans był spontaniczną decyzją. W rolach głównych wystąpiły Meryl Streep i Amy Adams (znana z Zaczarowanej, mmm). Film pozytywny, motywujący do życia. Trzeba poszukiwać siebie i odnajdywać przyjemność w tym, co robimy. Należy wyznaczać sobie cele i wytrwale dążyć do ich spełnienia. Myślę, że takie było przesłanie owego filmu. Julie sumiennie pisała bloga (na blogspocie, tak!) o gotowaniu. Jej codzienne notki zmotywowały mnie do napisania tej dzisiejszej. Cóż, jestem dziewczyną poddającą się wpływom. Pisanie ogólnie (raz bardziej, raz mniej) sprawia mi przyjemność. Cieszę się, choć dobrze wiemy, że jestem leniwą i niesumienną istotą.

1 komentarz:

  1. Film jest bardzo fajny. Może nie powala, ale dało się przy nim odpocząć.
    Galerianek nie oglądałem, a szkoda. :(

    OdpowiedzUsuń