Świat wypadł mi z moich rąk. Jakoś tak... jest mi żal, bo...
Zraniłam... Zadałam ból komuś, kto był częścią mnie. Komuś, kto mówił, że mnie kocha, a ja odpowiadałam mu tym samym. Komuś, kto chciał całkowicie zanurzyć głowę w strumieniu mojej świadomości, a ja mu na to nie pozwoliłam. Bo ja nie wiem, czym jest miłość i czy może być tylko albo aż jedna ? Pewnie słusznie Was ostrzegam, że jestem złą i okrutną istotą. Czasem mam nadzieję, że może jednak nie, ale... nie ucieknę od prawdy.
Dawniej wyśmiewałam modelki, które biorąc udział w Wyborach Miss prosiły o pokój na świecie. Wydawało mi się to takie banalne, bowiem każda pragnęła tego samego, ale od dłuższego czasu rozumiem je doskonale. To okrutne, że bliscy sobie ludzie nie potrafią się porozumieć, żyć ze sobą w zgodzie. Nie chcę tracić osób tak dla mnie ważnych. Nie mam na celu zachowania, które mogłoby je zranić, robię to nieświadomie. Mam nadzieję, że po tych wszystkich nietaktach z mojej strony, wybaczą mi. Potrzebne są starania, zdaję sobie z tego sprawę. Jednak najpierw należy zrozumieć swój błąd i odzyskać kontrolę nad swoim życiem, o ile takowa w ogóle istnieje.
Mam małą prośbę: szczęście dla swoich bliskich. I ja na to powinnam pracować, prawda ? Patrzę na różę... Dziękuję. Mówi mi dobrze, dobrze mi mów... Wtedy czuję ciepło w sercu.
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami. Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie... Tylko albo aż wspomnienia. Przeszłość.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz