Zastanawiałam się, jak to wszystko ująć...
Gdy Ciebie zabraknie
I ziemia rozstąpi się
W nicości trwam
Gdy kiedyś odejdziesz
Nas już nie będzie
I siebie nie znajdziesz też
Już nigdy nie powiesz mi, jak bardzo kochałeś mnie...
Setki niewypowiedzianych słów, a te, które padły z moich ust ostatnio: cierpienie daje ulgę (?), dają w kość.
Niewyobrażalny ból.
Przepraszam.
Szczęścia Wam (wszystkim) życzę.
Może jutro...
PS Dziękuję A. i E.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz