To, co było kiedyś, nie wraca. Jeżeli coś tracimy, to na zawsze. Jeśli coś wraca, to w kawałkach lub we wspomnieniach. Dlatego warto trzymać coś, na czym nam zależy do ostatnich sił, bo do odzyskania tego potrzeba znacznie więcej. Lepiej skupiać się na tym, co dzieje się teraz, ale czasem zbyt trudno jest zapomnieć o przeszłości, a wspomnienia zamknąć w słoiku. Pytanie: co stanie się z tym szklanym naczyniem? Odłożymy je na bok, czy wyrzucimy, jak najdalej? Gdybym pozbyła się słoika od razu, pewnie wszystko wyglądałoby inaczej. Jak? Po prostu inaczej. Mogłabym pisać o tym w kółko, ale to nie ma sensu.
Próbuję koncentrować się na TERAZ. Jestem świeżo po integracji i odczuwam pozytywne emocje. Ten wyjazd był potrzebny IE. Hitem stał się kawałek Waka, waka, który nie opuszcza moich myśli i nie schodzi z moich ust od kilku dni. Mam nadzieję, że ta miła atmosfera utrzyma się przez długi czas.
Dotychczas swój stan określałam pustkowiem duszy. Może lepiej, kiedy mi nie zależy?
Będą lata tłuste i gorące, ale też nieklejące się wcale, poprzecinane deszczem, pozalepiane żalem, ale trzymajmy się razem, ale kochanie, damy radę, ale trzymajmy się razem...
ale nigdy nie każ mi wybierać i nigdy nie każ mi wybierać i nigdy nie każ mi wybierać, bo jeszcze wybiorę źle...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz