czwartek, 1 października 2009

Knock, knock.




Zaczęła się jesień. Długie, zimne, jesienne wieczory. Marznę, nawet w domu. Jeśli dorywam coś słodkiego (+owoce!), od razu zjadam. Muzyka niesie ukojenie... Świat nieziemskich i tych bardziej przyziemnych dźwięków. Tak, Lenka jest świetna na taką porę dnia, gdy za oknem się ściemnia. Siedzę na górze. Po obu stronach okna, zza których widać pasy błękitu i zarysy drzew. Wciąż spoglądam, piękny widok. Komputer uzależnia. W moim przypadku, to chęć korespondencji z ludźmi, posłuchania muzyki. Też bym chciała... pisać teksty, komponować.
Eh, geografia może człowieka wykończyć. Zajęcia dwa razy w tygodniu, stres przed przepytaniem z lekcji i mapy. Dodatkowo zgłosiłam się na olimpiadę. To się nazywa spontaniczność. Motywem przewodnim są Bałkany. No to się urządziłam. Mogłabym się wycofać... Mój zapał jest raczej słomiany, ale trzeba będzie w końcu się za to wziąć. Mam nadzieję, że coś z Dusią zdziałamy i przebijemy punktacją brata Aliszi. Weekend poświęcamy historii. Coś mi się wydaje, że znowu czeka nas wieczór z miętą i muzyką. Cudownie. Ja sama zmobilizować się nie potrafię, a do nauki zabieram się właśnie późną porą, a i tak nic z tego nie wychodzi.
Cholerna ja. ^^

2 komentarze:

  1. Ej, jak ktoś tu jest cholerny, to napewno nie Ty. Ja może.
    Wróciłaś! Jupi! Je, je! (tańczy)
    No, bo czasami prościej jest coś napisać, niż powiedzieć, a tu jest świetnie jeżeli chodzi o taką korespondencję.
    Zdziałamy, musimy. :)
    Jutro historia. :) Nie będziemy płakać, prawda? Bo ja nie potrafię.
    Ściskam,
    Duś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże... mięta :O Tylko nie mięta :P Dosyć mięty, dosyć mięty... jak chcesz, to mogę Ci przesłać pocztą na ten wieczór worek, a nawet dziesięć, bo już mam tej rośliny po uszy ;D

    OdpowiedzUsuń