Wszystko samo za mnie się robi, wszystko samo za mnie się dzieje...
Na początku oczywiście się wyżalę. Po raz n-ty zaznaczę, że jestem złą osobą. Czy to wyznanie stało się nużące? Wybaczcie, ja Was tylko grzecznie informuję, chociaż nadmierną kulturą się nie cechuję (co za częstochowski rym, niechcący). Zdarzają się chwile, w których żałuję, iż ludzie nie znają moich myśli. Wtedy wiedzieliby, że tak naprawdę nie chcę, żeby to, co robię, wychodziło źle, a tak się dzieje i niewinne osoby cierpią. Wciąż przepraszam, bo mam za co. Pragnę stałości w uczuciach i postępowania zgodnie z własnymi zasadami (bo chyba jakieś mam, prawda?). Powinnam być asertywna, a nie uległa. Tylko co z tego, że sobie pogadam, a nic nie zrobię? Ktoś miał mnie doskonalić... Teraz zdałam sobie sprawę, że tego potrzebowałam... potrzebuję. Dla jednego Ktosia bywam wredna, drugiego Ktosia po prostu... zostawiłam, a trzeciemu Ktosiowi jest przykro przez moje zachowanie. Nie myślę, czy... myślę za dużo? Istotniejsze są czyny, czy słowa? Jeśli to pierwsze (a pewnie tak, zależy od zaufania), to mogę być postrzegana jako oszukistka.
Mamy tylko siebie, wielką mamy moc
Strachom i lachom i na przekór wrogom
Jesteśmy tu sufitem, jesteśmy tu podłogą , czyli koncert Strachów. To było niesamowite przeżycie. Parę metrów ode mnie stał Grabaż i wspaniale śpiewał, a rozentuzjazmowany tłum szalał razem z nim. Soczyste dźwięki unosiły się w powietrzu, a ja czułam Kogoś...
Nie mogę się oprzeć, proszę (Jonasz Kofta):
Co to jest miłość
nie wiem
ale to miłe
że chcę go mieć
dla siebie
na nie wiem
ile
Gdzie mieszka miłość
nie wiem
może w uśmiechu
czasem ją słychać
w śpiewie
a czasem
w echu
co to jest miłość
powiedz
albo nic nie mów
ja chcę cię mieć przy sobie
i nie wiem
czemu
Gdyby tak...
I just wanna scream and lose control
Throw my hands up and let it go
Forget about everything and runaway
I just want to fall and lose myself
Laughing so hard it hurts like hell
Forget about everything and runaway, bo...
Jestem tchórzem.
PS Duś, dziękuję. Aluś, dziękuję. Michał, dziękuję. Maciek... przepraszam. I Ciebie też przepraszam... (wiecie, że kolejność bez znaczenia?)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Gdy czytam Twoje wpisy, gdy o Tobie myślę, rzygać mi się chce. Z bólu.
OdpowiedzUsuńNie ma za co.
OdpowiedzUsuńJuż nie mam siły Ci pisać, że to nie Twoja wina, że wszystko będzie dobrze... Po prostu przy najbliższej okazji kopnę Cię w tyłek, ok?
Zazdroszczę Ci tego koncertu.
"Co to jest miłość" piękne, prawda?