sobota, 6 marca 2010

Overwhelmed, you chose to run. Apathetic to the stunned.

Przeglądam fotografie na DA, a w tle Lista Przebojów Trójki. Dziwnie jest usłyszeć od kogoś, że Cię nienawidzi. Nawet tak okrutnym istotom jak ja sprawia to przykrość, ale z drugiej strony (może)... ulgę. Tylko potem ktoś pisze zupełnie coś innego i zła osoba może mieć dość. Uwielbiam śnieg... Uwielbiam wieczorne spacery i obserwację nieba, na którego tle widać spadające płatki śniegu. Uwielbiam księżyc, uwielbiam gwiazdy, uwielbiam niebo. Uwielbiam jedno wyjątkowe miejsce w lesie, gdzie śnieg zapada się pod moim ciężarem (tak, ten fakt nie jest zbyt przyjemny).
Coś wielkiego się skończyło. Coś, co nie miało dobiec końca. Pożegnania są trudne, prawda? Zwłaszcza, gdy ktoś żegna się z Tobą na zawsze, a Ty milczysz, bo... to boli.
No one plans to take the path that brings you lower
And here you stand before us all and say it's over, it's over...

Nie myślcie, że zawsze mam zły nastrój. Po prostu podczas takiego stanu umysłu przychodzi ochota napisania... czegokolwiek. Często mam niewyobrażalną chęć stworzenia czegoś, ale nie potrafię... Może kiedyś mi się uda. Czy to się zwie pisaniem od rzeczy? Dziękuję za dzisiejszy spacer. Mam nadzieję, że uda Ci się spełnić marzenie. Jesteśmy na etapie zamartwiania się o swoją przyszłość, ale to nic dziwnego. Tylko ta niepewność może stać się nieznośną obsesją, a niewiedza przekleństwem.
Czy historię da się zmienić? Czy o naszym życiu decyduje sam los? Niezupełnie, ponieważ my sami wybieramy i szukamy. Nie pragniemy tylko swojego szczęścia, bo mamy bliskich, na których nam zależy. Niektórzy odchodzą i wtedy obie strony cierpią, a niektórzy wciąż są przy nas i za to im dziękujemy. Dziękuję Wam. Dziękuję, że stanąłeś na mojej drodze, a Katastrofa nie okazała się katastrofą. Dziękuję za każdy uśmiech, każde spojrzenie, każdy gest.
Przepraszam za to, że nie potrafię się pożegnać. Jestem okrutną istotą. Zdaję sobie z tego sprawę i nic nie robię...

PS Jesteście bohaterami tego wpisu.
(Wiem, chaotycznie.)

2 komentarze:

  1. Czytając tą notkę akurat słuchałem "The Winner Takes It All". Jakoś tak dziwnie pasuje do Twojego stanu, polecam.
    Ja również Ci dziękuję. Ostatnio różnie to między nami było, ale najważniejsze, że w dobie masowych depresji i tego niełatwego dla Ciebie okresu potrafimy normalnie ze sobą rozmawiać.
    To pocieszające.
    Mogę tylko powiedzieć, że to między Tobą a nim musiało się kiedyś skończyć.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham Cię, wiesz?
    Piszę akurat to, bo w niektórych sytuacjach po prostu wiem, ze jestem zbyt głupia by Ci pomóc. Liczę na to, że te dwa słowa będą jakimś pocieszeniem. Tylko tyle mogę Ci dać.
    Czemu ktoś sprawia, że się tak czujesz? To nie jest Twoja wina, musisz to pamiętać. To NIGDY nie była Twoja wina. Proszę, nie zapominaj o tym, choć niektórzy mogą mówić coś zupełnie innego.
    Porównujesz się do ludzkich bestii, do których jest Ci tak deleko... A mi jest tylko smutno, ze mimo wszystko, nie potrafię sprawić, że przestaniesz to robić. Chciałabym miec taką moc.
    Jesteś zbyt dobra, po prostu zbyt dobra...
    I wiesz co? Robimy się sentymentalne na stare lata.
    Pozdrawiam,
    Carmen - Dusia.

    OdpowiedzUsuń