sobota, 6 czerwca 2009

To duch tej Opery!

Uf, ale zmęczona jestem! Ostatnio wciąż tak się czuję. Nie jestem przyzwyczajona do tylu atrakcji. Dziś znowu spódnicę założyłam i nawet nie wyglądałam jak nierządnica. Przed teatrem byłyśmy jeszcze z Aliszią w EMPiKu. Płyty oglądałyśmy, zakupiłam Prospekts March Coldplaya z 8 utworami (wiem, żel troszkę). Piersze wrażenie - średnie/kiepskie. No, ale dopsz, muszę się wsłuchać, teksty przejrzeć. Potem Upiór w Operze. Ogólnie wrażenia z teatru pozytywne. Nie powaliło mnie na kolana, ale owacje na stojąco były. Później znowu wędrówka po Warszawie. Pogoń za chłopcami z dłuższymi włosamo była. Takie żarty są fajne. W autobusie przez większą część drogi puszczałyśmy piosenki z mojej komórki. Jakiś młody ksiądz sobie siedział, komentarze o nim pisałyśmy w wersjach roboczych SMSów. Głowy nas bolały, byłyśmy zmęczone 'bieganiną', ale było OK. Czy ja kogoś zawodzę? Wybaczcie, ale ostatnimi czasy jestem cholernie zmęczona. Mam Barcelonę i A Ty? na dysku. Dziękować Maćkowi. Jutro niedziela? O... mam w poniedziałek pisemny test z angielskiego! Tematy na ustny też muszę skończyć. Nie znoszę tej cechy, ale zawsze zostawiam wszystko na ostatnią chwilę. Dziękować też Aliszi, za całokształ, ha. Kończę. A zapomniałabym o tych dziewczynkach w teatrze... nie ma to jak klasa takich nastolatek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz