środa, 23 czerwca 2010

He ate my heart.

I am finding out that maybe I was wrong
That I've fallen down and I can't do this alone
Stay with me, this is what I need, please...

Mam tendencję do pisania w chwilach słabości, smutku. Właśnie wtedy nachodzi mnie ochota na pozostawienie tu tych negatywnych emocji.

Dziś czuję się dziwnie. Mam wrażenie, że nie może być dobrze zbyt długo. Wciąż myślę, że nie potrafię być z drugim człowiekiem. Nie chcę ranić, nie chcę nikogo tracić. Czy można mieć kogoś na własność? A gdzie w tym wszystkim niezależność? Czy, jeśli istnieje miłość, to nic innego się nie liczy? Kochaj mnie, mimo wszystko. A może niepotrzebnie pieprzę o tej swobodzie? Boję się. A jeśli COŚ nie wyjdzie? Potem padnie zdanie: Pozostańmy przyjaciółmi. Jestem pesymistką, w dodatku zazdrosną. Ale... nie można skazywać CZEGOŚ z góry na niepowodzenie, prawda? Mam w środku mechanizm, który nie pozwala mi powiedzieć: tak, teraz, chcę. Wciąż funkcjonuje odpowiedź: nie teraz albo może kiedyś. Czas porzucić wątpliwości i pesymizm?

Przyjaźń jest (w pewnym sensie) związkiem międzyludzkim, pięknym związkiem międzyludzkim.

Marzy mi się Londyn, więc dobrze, gdybym zdała angielski (dodatkowy, rzecz jasna).

Chciałabym obejrzeć PS I Love You. ♥

1 komentarz:

  1. Myślę, ze powinnaś porzucić pesymizm, on już Ciebie nie dotyczy. Przerwałaś pasmo nieszczęść, teraz może być tylko lepiej. :)
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń