Piszę notkę sama z siebie. Po prostu mam potrzebę, jak za dawnych czasów. Tematem będzie przyjaźń. Obecnie [w realu] mam jednego przyjaciela: Maćka. Cieszę się z tej naszej znajomości, która trwa już przecież od tylu lat. To mój najwierniejszy przyjaciel. Mam nadzieję, że jeszcze długo będziemy przykładem na to, iż przyjaźń chłopak-dziewczyna istnieje. Wczoraj wspominaliśmy. Maćko chciał odnowić z Kimś stosunki, a ja pragnęłam 'zgody' po pewnym niemiłym zajściu. Mieliśmy dobre chęci i byliśmy raczej pozytywnie nastawieni. Jednak - oboje - po rozmowie z M. zrozumieliśmy, że nasz optymizm był 'z dupy wzięty'. Ja miałam do dziś jeszcze jakąś nadzieję, ale zawiodłam się. I teraz zadaję sobie pytanie: czy przyjaźń przez internet istnieje? Nie chcę przekreślać M. tylko ze względy na ostatnie wydarzenie i nie nazywać go już przyjecielem, ale dał mi do tego powód. Nie jestem osobą, która tak łatwo się poddaję i zrywa stosunki. Maciek już odpuścił, a ja? Spróbuję żyć bez M. I chociaż na razie sobie tego nie wyobrażam, to nie może być przecież tak źle. [A niedawno jeszcze mówiłam, że oboje jesteśmy trochę takimi zagubionymi duszami, które szukają przystani w sobie nawzajem.] (Stwierdzicie 'żałosne'? On mówił, że 'antyżałosne'.)
Stało się? Gdy Ciebie zabraknie i Ziemia rozstąpi się. W nicości trwam. Gdy kiedyś odejdziesz... Nas już nie będzie i siebie nie znajdziesz też. Muszę ochłonąć. Przecież potrafię żyć samym Wołominem.
Było trochę ofiaro-losowo? Już mi nieco lżej. Napiszę jeszcze.
PS. M = Mini. Jeśli wejdą tu niepożądane osoby, proszę o nieprzekazywanie zamieszczonych informacji . [Ta, bo na pewno ktoś się posłucha. xp]
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Hmm... jak wiesz, ja dałem sobie z nim spokój już dawno. Kiedyś uważałem go za na prawdę super osobę, ale wielokrotnie się na nim zawiodłem i nie mam zamiaru dalej tego ciągnąć.
OdpowiedzUsuńA szkoda, że to się tak skończyło.
Dokładnie. Też już wielokrotnie się na nim zawiodłem. Już nie pamiętam czasów tej "internetowej przyjaźni", od kilku miesięcy ta zimna wojna trwała.. a po tym jak wkleił tą fotkę na Bastion..
OdpowiedzUsuńTo jest zwykły parapet, ot co. Żałuję, że tamtego dnia siedziałem na kantynie...